|
Coraz więcej w Polce mówi się o transplantacji, jest to uznana metoda leczenia na całym świecie. Jej największym minusem jest to, że wymaga powszechnej akceptacji wśród społeczeństwa a to nie jest w naszym przypadku proste. Wybrani badacze z całego świata twierdzą, że ta część medycyny ma przed sobą wielką przyszłość. W przyszłości, co dziesiąta operacja ma być z dziedziny transplantologii. Musisz wiedzieć, że jest się, czym chwalić, nawet my mamy w tym spore osiągnięcia. Dzięki przeszczepowi jednych można wyleczyć, jednak potrzeba narządów od osoby umierającej. Postęp w medycynie spowodował, że przeszczepy są coraz bardziej bezpieczne. Efekty, jakie się uzyskuje są coraz bardziej obiecujące. Około 80 procent chorym przeżywa po przeszczepie więcej jak 5 lat. Rekordziści żyją nawet 40 lat po przeszczepie. Transplantacja w naszym kraju rozpoczęła się 1 91966 roku. Wyniki, jakie są osiągane przy przeszczepie serca czy nerek są na równi z tymi osiąganymi w najlepszych światowych klinikach. Jeśli chodzi o liczbę zabiegów przeprowadzanych w Polsce to wciąż jest za mało. Świadczy o tym jedna sprawa, otóż są osoby, które nie doczekują przeszczepu. Zanim znajdzie się dawca to odchodzą na tamten świat. Jednak widać dobre tendencję, nasza transplantologia powstaje z kolan. Ta dziedzina jak żadna inna potrzebuje tak ogromnej akceptacji ze strony społeczeństwa. Aby ta dziedzina mogła się sprawnie rozwijać to konieczne jest pokonanie pewnych barier zarówno obyczajowych jak i religijnych. Sytuacja ma też drugą stronę medalu, ponieważ jest to dziedzina medycyny, w którą społeczeństwo wnosi tak wiele, ma swój wkład. Przeprowadzone w 2011 roku badania wśród społeczeństwa wykazały ze tylko dwa procent z nas nie akceptuje przeszczepów. Osiemdziesiąt procent akceptuje ten fakt, reszta to osoby niezdecydowane. Ale już podczas rozmowy np. z rodziną czy przyjaciółmi już dwanaście procent mówi zdecydowane nie. Jest to spora rozbieżność, ale wynika ona z różnych powodów. Dalej specjaliści twierdzą, że wiemy an ten temat za mało, dlatego się boimy i wahamy. Inni z kolei boją się kontaktów z rodziną dawcy, jednak nie ma takich powodów, ponieważ anonimowość dawcy jest gwarantowana. Nikt nie podaje adresu ani innych danych dawcy. Kolejna spraw to brak zainteresowania wśród samych lekarzy czy pielęgniarek w określonych placówkach. W ubiegłym roku na oddziałach intensywnej terapii leczono ponad 40 000 osób. Spośród nich zmarło ponad 16000, tych najciężej chorych.
|